Dokumentacja prawna sklepu internetowego to nie tylko regulamin, ale też polityka prywatności, checkboxy RODO, baner cookies, zgodność z GPSR oraz obowiązki wynikające z dyrektywy Omnibus – i właśnie te elementy trzeba regularnie aktualizować wraz z rozwojem sklepu.
Problemy prawne rosną razem ze sklepem. Dokumenty prawne – już rzadziej. Dlatego ten tekst jest dla właścicieli i osób zarządzających e-commerce prowadzących działalność gospodarczą w internecie, którzy chcą sprawdzić, czy ich dokumenty nadal spełniają aktualne wymagania. Na starcie każdy ustawia dokumenty. Potem skupia się na sprzedaży. A przepisy tymczasem się zmieniają – i sklep, który był zgodny rok temu, dziś może mieć kilka luk, które kosztują dużo więcej niż koszt aktualizacji.
Podsumowanie na start
- Dyrektywa Omnibus nakłada obowiązek informowania o weryfikacji opinii – nie musisz weryfikować opinii klientów, ale musisz im powiedzieć, czy i jak to robisz; brak tej informacji przy sekcji z opiniami to naruszenie wymogów UOKiK.
- Checkboxy RODO muszą być osobne dla regulaminu i marketingu – zgoda na newsletter połączona z akceptacją warunków umowy w jednym polu to błąd, który pojawia się w większości sklepów, jakie trafiają do naszej kancelarii.
- Baner cookies to nie dekoracja – musi skutecznie blokować skrypty przed wyrażeniem zgody – jeśli po kliknięciu „Odrzuć” nadal ładuje się Pixel Facebooka, Twój consent technicznie nie działa, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wygląda poprawnie.
- GPSR obowiązuje od grudnia 2024 r. i dotyczy każdego, kto sprzedaje produkty fizyczne – jeśli importujesz towary spoza UE lub robisz dropshipping z Azji, musisz mieć podmiot odpowiedzialny w Unii Europejskiej.
- Rosnący sklep to rosnąca lista dostawców i narzędzi – każda zmiana może wymagać aktualizacji dokumentacji – nowy piksel, nowa integracja z marketplace, nowy kanał komunikacji marketingowej: wszystko to potencjalnie zmienia zakres zgód, politykę cookies i dane w polityce prywatności.
- Omnibus wymaga pokazania najniższej ceny z 30 dni przy każdej ogłoszonej obniżce – nie ceny sprzed tygodnia, nie ceny katalogowej, tylko najniższej faktycznej z ostatnich 30 dni; za naruszenie UOKiK może nałożyć karę do 10% rocznego obrotu.
Czy informujesz klientów o tym, jak weryfikujesz opinie?
To obszar, przy którym najczęściej słyszę: „to mnie nie dotyczy”. I to jest właśnie problem.
Dyrektywa Omnibus – ta od najniższej ceny z 30 dni, do której wrócimy za chwilę – wprowadza też drugi obowiązek, o którym mówi się znacznie rzadziej. Jeśli wyświetlasz w sklepie opinie klientów, masz obowiązek poinformować odwiedzających o tym, czy i w jaki sposób weryfikujesz, że te opinie faktycznie pochodzą od osób, które zakupiły dany produkt.
Tu ważna rzecz: nie musisz weryfikować opinii. Możesz wyświetlać je dokładnie tak jak teraz. Ale masz obowiązek zakomunikować klientom, jak do tych opinii podchodzisz.
W praktyce oznacza to jedno z dwojga. Albo masz wdrożony system weryfikacji – opinie można zostawić tylko po zakończonej transakcji, system wysyła zaproszenie wyłącznie do potwierdzonych kupujących – i wtedy opisujesz ten system w widocznym miejscu przy opiniach. Albo nie weryfikujesz i po prostu to przyznajesz: „Opinie na tej stronie nie są weryfikowane pod kątem tego, czy pochodzą od klientów, którzy zakupili produkt.” Po prostu – większej filozofii brak.
Gdzie ta informacja powinna się znaleźć?
Przy sekcji z opiniami, w widocznym miejscu na stronie sklepu – klient musi ją zobaczyć bez szukania, a sam tekst nie musi być skomplikowany. W wielu przypadkach wystarczy jedno zdanie pod sekcją z gwiazdkami.
Jeśli korzystasz z kilku platform jednocześnie, to warto pamiętać, że każda ma własną politykę weryfikacji i możesz odwołać się do ich mechanizmów zamiast budować własną dokumentację. W takim wypadku wystarczy krótka informacja: „Opinie z X są zbierane przez platformę X, która stosuje własne mechanizmy weryfikacji kont, a sklep informuje też klientów o sposobie weryfikacji opinii.” To transparentne i zgodne z wymogami.
Czy Twoje checkboxy i polityka prywatności spełniają wymogi RODO?
To obszar, w którym mam mniej dobrych wiadomości. Nieaktualne checkboxy to jeden z najczęstszych problemów, jaki widzimy u sklepów trafiających do naszej kancelarii. Ustawione na początku działalności i od tamtej pory praktycznie nieaktualizowane. Zgody i komunikaty powinny być spójne z polityką prywatności – dokumentem informującym klientów, w jakim celu i na jakiej podstawie ich dane osobowe są zbierane i przetwarzane, jakie dane dotyczą konkretnych formularzy oraz czy obejmują też działania marketingowe.
Taka przejrzystość wzmacnia ich zaufanie do sklepu, a sama polityka prywatności jest kluczowym elementem zgodności.
Trzy błędy, które pojawiają się najczęściej:
Błąd pierwszy: zgoda na newsletter połączona z akceptacją regulaminu w jednym polu.
„Akceptuję regulamin i zgadzam się na otrzymywanie informacji handlowych.” To błąd – dwie różne rzeczy w jednym checkboxie. Zgoda na regulamin sklepu internetowego to warunek zawarcia umowy i jednocześnie obowiązek wynikający z ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną.
Zgoda na marketing jest dobrowolna i musi być oddzielna. Akceptacja regulaminu nie może zastępować odrębnej zgody marketingowej.
Błąd drugi: domyślnie zaznaczone checkboxy marketingowe.
W Polsce i całej UE muszą być domyślnie odznaczone – klient musi sam kliknąć. Jeśli masz inaczej, checkbox nie spełnia wymogów RODO w zakresie ochrony danych osobowych – zgoda jest nieważna, a Ty prowadzisz marketing bez podstawy prawnej.
Błąd trzeci: treść zgody nieaktualizowana od lat.
Zaczynałeś od maila, potem dodałeś SMS, potem push notyfikacje, może jeszcze inny popularny komunikator. Tymczasem checkbox nadal mówi tylko o „wiadomościach e-mail”. Każdy nowy kanał marketingowy wymaga, żeby zgoda wyraźnie go obejmowała.
Jeśli nie zaglądałeś do tych formularzy od roku lub dłużej – jest duże prawdopodobieństwo, że przynajmniej jedna z tych rzeczy wymaga korekty. W kwestiach związanych z zakresem zgód warto skonsultować się z prawnikiem, bo bez tego nie masz pewności, czy checkboxy i polityka prywatności są ze sobą spójne, a właśnie ta spójność jest kluczowym elementem zgodności. Poza samymi checkboxami klienci muszą też mieć zapewnione środki ochrony danych osobowych zgodne z wymogami RODO.
Czy Twój baner cookies naprawdę blokuje skrypty?
Tu często okazuje się, że problem leży po prostu w technice.
Masz baner cookies. Ale czy on faktycznie działa? Pytam, czy pliki cookies są rzeczywiście blokowane do momentu, w którym użytkownik wyraził zgodę. Uwzględnienie tego jest obowiązkiem prawnym, a zasady wynikają z przepisów i powiązanych z nimi aktów prawnych.
Często widzimy przypadki, gdzie baner wygląda poprawnie: jest przycisk „Akceptuję” i przycisk „Odrzuć”. Ale jeśli ktoś kliknie „Odrzuć” – i tak ładują się wszelkiego rodzaju narzędzia. Technicznie consent nie działa, bo nikt nie połączył odpowiedzi użytkownika z faktycznym blokowaniem skryptów, a baner jest dekoracją, nie narzędziem compliance.
Co powinno działać? Zgoda warunkuje uruchomienie skryptów. Użytkownik odrzuca cookies analityczne – Google Analytics się nie ładuje. Odrzuca marketingowe – Pixel Facebooka nie działa. To wymaga technicznego połączenia banera z menedżerem tagów albo bezpośredniej konfiguracji skryptów na stronie. Jeśli nie masz pewności co do treści zgód, warto skonsultować się z prawnikiem w kwestiach związanych z RODO i komunikacją marketingową oraz w opiekunem technicznym Twojego sklepu.

Czy Twój sklep spełnia wymogi GPSR?
W grudniu 2024 r. weszło w życie unijne rozporządzenie o bezpieczeństwie produktów, znane jako GPSR (General Product Safety Regulation) – to jeden z aktów prawnych, które wymuszają aktualizację regulaminu sklepu internetowego i dokumentacji sprzedaży online. To ważne także z perspektywy zarządzania ryzykiem prawnym, bo brak zgodności może prowadzić do sporów i sankcji. Jeśli sprzedajesz produkty fizyczne, dotyczy Cię bezpośrednio.
Co prawda zasada, że produkt musi być bezpieczny, nie jest nowa. Ale GPSR dodaje kilka konkretnych wymogów dotyczących prowadzonej działalności gospodarczej, które wcześniej albo nie istniały, albo nie dotyczyły wszystkich sprzedawców.
Podmiot odpowiedzialny w Unii Europejskiej
Jeśli sprzedajesz produkty od producentów spoza UE – importujesz towary z Azji pod własną marką, robisz dropshipping od dostawców z Chin – musi istnieć podmiot w UE odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu. Może to być producent z siedzibą w UE, importer albo upoważniony przedstawiciel.
Jeśli taki podmiot nie istnieje, odpowiedzialność spada na Ciebie jako sprzedawcę, więc właściciel sklepu powinien dopasować procedury do specyfiki swojej działalności.
To element, który najczęściej pomijają sklepy w modelu dropshippingu lub private label z azjatyckimi dostawcami, mimo że po wejściu w życie rozporządzenia GPSR ogranicza to ryzykiem prawnym związane ze sprzedażą online produktów fizycznych. Przy dziesięciu produktach i jednym dostawcy łatwo o tym pamiętać, ale przy dwustu SKU od dwudziestu dostawców z różnych krajów – bez systemu to nie ma szans działać.
Identyfikowalność produktu
GPSR wymaga możliwości prześledzenia drogi od producenta do konsumenta końcowego. W praktyce powinieneś wiedzieć, od kogo kupiłeś dany towar, i mieć te informacje dostępne na wypadek konieczności wycofania produktu z rynku, co ułatwia też sprawną obsługę klientów przy zwrotach i akcjach recall.
Nie chodzi o rozbudowany system ERP – wystarczy prosta ewidencja: dostawca, data zakupu, numer partii towaru. Ważne, żeby ta informacja była dostępna, kiedy jej potrzebujesz, a właściciel sklepu powinien ocenić ten obowiązek w odniesieniu do modelu swojej działalności, zwłaszcza przy dropshippingu i private label.
Obowiązek zgłaszania incydentów
Jeśli dowiesz się, że produkt wyrządził szkodę klientowi albo może być niebezpieczny – masz obowiązek zgłosić to do właściwych organów i poinformować klientów, którzy go kupili. To wymaga prostej procedury wewnętrznej: kto w Twoim sklepie odbiera zgłoszenia o reklamacji dotyczącej bezpieczeństwa, kto podejmuje decyzję o wycofaniu towaru, gdzie trafia zgłoszenie do organów.
Każdy właściciel e-sklepu musi też prowadzić ewidencję sprzedaży, niezależnie od ewidencji potrzebnej dla GPSR, a uporządkowane dane ułatwiają sprawną obsługę alarmowych sytuacji.
Jak to wygląda w praktyce?
| Wymóg GPSR | Kogo dotyczy | Co zrobić |
|---|---|---|
| Podmiot odpowiedzialny w UE | Sklepy importujące spoza UE, dropshipping z Azji | Wskazać producenta UE, importera lub ustanowić upoważnionego przedstawiciela |
| Identyfikowalność produktu | Wszyscy sprzedający produkty fizyczne | Prowadzić ewidencję dostawców z danymi umożliwiającymi recall |
| Zgłaszanie incydentów | Wszyscy sprzedający produkty fizyczne | Wdrożyć procedurę reakcji na zgłoszenie szkody przez klienta, obejmującą także obsługę reklamacji dotyczących bezpieczeństwa produktu |
Przy aktualizacji procedur i regulaminu warto też sprawdzić zapisy pod kątem klauzul ujawnianych m.in. w rejestrze UOKiK.

Co GPSR zmienia w regulaminie sklepu internetowego i dokumentacji sklepu?
GPSR to nie tylko kwestia łańcucha dostaw – wpływa też bezpośrednio na regulamin sklepu internetowego i dokumenty sprzedażowe.
- Karty produktowe – przy każdym produkcie fizycznym powinna być dostępna informacja o producencie lub podmiocie odpowiedzialnym w UE: nazwa, adres, dane kontaktowe. Jeśli importujesz pod własną marką – to Twoje dane. Jeśli ustanowiłeś upoważnionego przedstawiciela – jego dane. Dane te muszą być spójne z dokumentacją i zgodne z obowiązującym prawem.
- Regulamin sklepu internetowego – powinien opisywać procedurę zgłaszania incydentów przez klientów – gdzie i jak klient może zgłosić, że produkt wyrządził szkodę lub może być niebezpieczny. Większość regulaminów sprzed 2024 r. tego zapisu nie ma. Regulamin powinien też zawierać dane sprzedawcy, w tym NIP, aby spełniać podstawowe wymogi prawne dla działalności gospodarczej prowadzonej online.
W praktyce warto też sprawdzić, czy dokument uwzględnia zasady składania zamówień, metody płatności i reklamacje oraz czy zawiera niezbędne klauzule. Taki przegląd powinien uwzględniać nie tylko ustawę o prawach konsumenta, ale też kodeks cywilny. Na końcu trzeba jeszcze uporządkować postanowienia końcowe, zwłaszcza jeśli zmieniasz treść regulaminu wraz z rozwojem oferty. - Procedura wewnętrzna – to nie jest dokument widoczny dla klienta. Powinien on zawierać informacje takie jak: kto w Twoim sklepie odbiera zgłoszenia dotyczące bezpieczeństwa produktów, kto podejmuje decyzję o wycofaniu towaru, jak trafia zgłoszenie do Inspekcji Handlowej. Przy małym sklepie to może być jedno zdanie w wewnętrznych procedurach. Przy dwustu SKU od różnych dostawców – potrzebny jest system.
🎯 Uwaga: zanim zaczniesz przeglądać cały katalog, zrób jedno ćwiczenie: weź trzy przypadkowe produkty z asortymentu i sprawdź, czy jesteś w stanie odpowiedzieć na dwa pytania – kto jest producentem i gdzie jest podmiot odpowiedzialny w UE? Jeśli na którekolwiek z tych pytań nie masz natychmiastowej odpowiedzi, wiesz, od czego zacząć, bo przy rosnącym asortymencie brak monitorowania zmian prawnych może realnie hamować rozwój biznesu.
Czy wyświetlasz najniższą cenę z 30 dni przy promocjach?
To ten obszar, o którym słyszałeś pewnie już kilka razy. A mimo to nadal regularnie widzimy sklepy, które robią to źle.
Zasada jest prosta: jeśli ogłaszasz obniżkę ceny produktu, musisz obok przekreślonej ceny pokazać najniższą cenę, jaką ten produkt miał w ciągu ostatnich 30 dni przed obniżką. Nie cenę sprzed tygodnia. Nie cenę regularną z cennika. Najniższą cenę z ostatnich 30 dni. W tym samym zakresie trzeba też jasno opisać proces zakupowy, w tym zasady składania zamówień i płatności oraz informacje o terminie spełnienia świadczenia.
Skąd ta zasada? Bo popularną praktyką było sztucznie zawyżać cenę na kilka dni przed promocją, żeby potem pokazać spektakularną obniżkę. „Było 299 zł, teraz 149 zł – 50% taniej.” Kiedy w rzeczywistości przez ostatnie dwa miesiące produkt kosztował 159 zł. Omnibus to zamknął. Przejrzystość cen i opłat to element zgodności z prawem konsumenckim wynikającym z ustawy o prawach konsumenta, a część takich zapisów trzeba oceniać także pod kątem Kodeksu cywilnego.
Brzmi jak oczywistość. Ale w praktyce to wymaga od sklepu śledzenia historii cen każdego produktu. I tu jest problem rosnącego sklepu: setki produktów, ceny się zmieniają, może masz różne ceny dla różnych grup klientów albo w różnych kanałach. Jeśli Twoja platforma nie śledzi historii cen automatycznie, potrzebujesz to wdrożyć – albo plugin, albo ręczny log, albo rozwiązanie po stronie dewelopera.
Regulamin powinien też zawierać niezbędne klauzule dotyczące bezpieczeństwa i zgłoszeń incydentów, dane sprzedawcy oraz postanowienia końcowe, np. o zmianach dokumentu i prawie właściwym.
Jak podejść do aktualizacji regulaminu sklepu internetowego i pozostałych dokumentów?
Żaden z pięciu obszarów opisanych wyżej nie jest trudny koncepcyjnie. Każdy wymaga kilku godzin pracy – prawnej, technicznej albo obu naraz.
Regulamin sklepu internetowego, polityka prywatności, polityka cookies – to nie są dokumenty, które ustawia się raz i zapomina. Sklep prowadzący działalność gospodarczą online zmienia narzędzia, kanały, asortyment i dostawców. Każda z tych zmian może pociągać za sobą konieczność aktualizacji czegoś w odpowiedniej dokumentacji i należy pamiętać, że dotyczy to także programów lojalnościowych, których konstrukcja może rodzić dodatkowe kwestie prawne wymagające konsultacji.
Praktyczna checklista – co i kiedy sprawdzić:
- Dodajesz nowy kanał marketingowy (SMS, push): sprawdź treść checkboxów zgód
- Dodajesz nowe narzędzie analityczne, piksel, integrację: sprawdź politykę cookies i baner
- Wprowadzasz nowego dostawcę spoza UE lub nowy model dropshippingu: sprawdź wymogi GPSR
- Ogłaszasz promocję, Black Friday, wyprzedaż: sprawdź czy platforma śledzi historię cen
- Wdrażasz nową platformę do zbierania opinii: sprawdź jak opisujesz weryfikację opinii
- Zmieniasz regulamin sklepu internetowego lub warunki zakupu: sprawdź czy poinformowałeś aktywnych klientów zgodnie z przepisami oraz czy polityka prywatności i polityka zwrotów są aktualne
Dokumentacja zwrotów powinna obejmować łatwo dostępne zasady dla klientów oraz formularz zwrotu.
Kiedy warto skonsultować się z prawnikiem e-commerce?
Część rzeczy możesz sprawdzić samodzielnie, korzystając z checklisty z tego artykułu. Ale kilka sytuacji wymaga konsultacji, bo skutki błędu mogą być kosztowne.
- Wchodzisz na nowy rynek. Regulamin sklepu internetowego, polityka prywatności i klauzule informacyjne dotyczące ochrony danych osobowych muszą spełniać lokalne wymogi, nie tylko polskie. Różnice mogą dotyczyć polityki zwrotów, obowiązków informacyjnych czy wymagań językowych. Na nowych rynkach kluczowe jest też przestrzeganie wymogów ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną w lokalnej interpretacji, bo wzmacnia to zaufanie klientów do sklepu i ogranicza ryzyko skarg.
- Zmieniasz model sprzedaży – np. z B2C na B2B albo uruchamiasz subskrypcję. Każdy z tych modeli ma inne wymogi co do treści regulaminu, podstaw prawnych przetwarzania danych i obowiązków informacyjnych przed zawarciem umowy na gruncie ustawy o prawach konsumenta i ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Dotyczy to także sprzedaży treści cyfrowych oraz sytuacji, w których potrzebny jest spójny regulamin newslettera.
- Sklep przeszedł duży skok skali. Przy obrocie, przy którym 10% to istotna kwota, warto mieć pewność, że dokumenty prawne są aktualne – szczególnie często wymaga to zmian na dynamicznym rynku e commerce – nie dlatego że coś poszło nie tak, ale dlatego że teraz koszt ewentualnej kary przestał być abstrakcyjny.
- Dostajesz pierwsze poważne reklamacje lub skargi. To sygnał, że gdzieś jest luka – w regulaminie sklepu internetowego, w polityce zwrotów lub w komunikacji z klientem. Jeśli korzystasz z gotowych wzorów w swoim sklepie internetowym, prawnik oceni też ryzyko naruszenia praw autorskich. Lepiej ją znaleźć samodzielnie, niż czekać, aż ktoś ją znajdzie za Ciebie.
Podsumowanie
Jeśli przebrnąłeś przez wszystkie pięć obszarów – i tak warto wyjść stąd z konkretnymi wnioskami, które możesz zastosować jeszcze dziś. Oto co zachowaj na potem, niezależnie od tego, czy zdecydujesz się na audyt dokumentacji w naszej kancelarii, czy nie.
- Przy sekcji z opiniami klientów musi być informacja o tym, czy i jak je weryfikujesz – brak tej informacji to naruszenie Omnibusa, choćby opinie były w 100% prawdziwe.
- Checkboxy RODO muszą być oddzielne dla regulaminu i zgody marketingowej, domyślnie odznaczone, a ich treść musi pokrywać wszystkie kanały, przez które faktycznie piszesz do klientów.
- Baner cookies musi technicznie blokować skrypty – sam widoczny przycisk „Odrzuć” bez połączenia z menedżerem tagów to dekoracja, nie compliance.
- GPSR od grudnia 2024 r. wymaga podmiotu odpowiedzialnego w UE dla produktów importowanych spoza Unii – dropshipping z Chin bez tego rozwiązania przenosi odpowiedzialność na Ciebie.
- Każda ogłoszona publicznie obniżka ceny musi pokazywać najniższą cenę z ostatnich 30 dni – nie cenę regularną, nie cenę sprzed tygodnia; naruszenie: kara do 10% rocznego obrotu.
- Regulamin sklepu internetowego, polityka prywatności i pozostałe dokumenty wymagają regularnych przeglądów – w tym weryfikacji klauzul niedozwolonych – najlepiej przy każdej istotnej zmianie w narzędziach, asortymencie lub modelu sprzedaży.
FAQ – najczęściej zadawane pytania
Czy muszę weryfikować opinie klientów w sklepie?
Nie musisz. Dyrektywa Omnibus nie wprowadza obowiązku weryfikacji autentyczności opinii. Wprowadza natomiast obowiązek poinformowania klientów o tym, czy i jak weryfikujesz, że opinie pochodzą od osób, które faktycznie kupiły produkt. Możesz napisać wprost, że tego nie robisz – i to wystarczy.
Co grozi za niezgodny baner cookies?
UOKiK i krajowe organy ochrony danych mają prawo wszcząć postępowanie i nałożyć karę za niezgodną implementację consent. Sankcje zależą od skali naruszenia – od upomnienia po karę pieniężną. Niezależnie od kary formalnej, niezgodny baner oznacza, że przetwarzasz dane z plików cookies bez ważnej podstawy prawnej w zakresie ochrony danych osobowych, co naraża Cię na roszczenia ze strony klientów.
Skąd wiem, że moja platforma śledzi historię cen?
Sprawdź dokumentację swojej platformy (Shopify, WooCommerce, PrestaShop, IdoSell) lub skontaktuj się z obsługą. Wiele platform ma tę funkcję wbudowaną albo dostępną jako plugin. Jeśli platforma jej nie ma, potrzebujesz ręcznego logowania zmian cen lub rozwiązania po stronie dewelopera. Każda promocja bez tej historii to ryzyko naruszenia Omnibusa.
GPSR dotyczy tylko sklepów importujących z Azji?
Nie. GPSR dotyczy każdego, kto sprzedaje produkty fizyczne w UE. Obowiązek posiadania podmiotu odpowiedzialnego w UE dotyczy przede wszystkim sklepów, których producent jest spoza UE – ale wymogi dotyczące identyfikowalności produktu i zgłaszania incydentów obowiązują wszystkich sprzedawców, niezależnie od pochodzenia towaru.
Jak często powinienem aktualizować regulamin sklepu internetowego i pozostałe dokumenty?
Minimalny standard to przegląd raz do roku, ale przy zmianach w ofercie, narzędziach albo przepisach prawa należy to robić wcześniej. Każda zmiana w narzędziach analitycznych, kanałach marketingowych, dostawcach lub asortymencie powinna być sygnałem do sprawdzenia, czy dokumentacja nadal opisuje aktualny stan sklepu. W szybko rosnących sklepach prowadzących działalność gospodarczą online to może oznaczać kilka przeglądów w ciągu roku.
Czy muszę mieć oddzielne dokumuenty dla B2C i B2B?
Tak, jeśli sprzedajesz do obu segmentów. Regulamin sklepu internetowego dla konsumentów (B2C) musi spełniać wymogi ustawy o prawach konsumenta oraz ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, w tym między innymi 14-dniowe prawo do odstąpienia od umowy i obowiązki informacyjne przed złożeniem zamówienia.
Regulamin B2B nie musi tych zapisów zawierać, ale nie może wprowadzać klauzul niedozwolonych wobec przedsiębiorców na gruncie Kodeksu cywilnego. Warto też regularnie weryfikować regulamin pod kątem aktualności klauzul niedozwolonych i zgodności z obowiązującymi przepisami prawa. Mieszanie obu grup w jednym regulaminie bez rozróżnienia to częste źródło problemów.
Zdjęcie dodane przez Vitaly Gariev