Czym jest umowa o pozycjonowanie, umowa SEO?
💡 Umowa o pozycjonowanie to umowa o świadczenie usług, która powinna szczegółowo określać zakres działań SEO, zasady wynagrodzenia, obowiązki stron oraz klauzule ograniczające odpowiedzialność. Nie gwarantuje konkretnych pozycji, ale zobowiązuje do starannego działania zgodnie z najlepszymi praktykami SEO. Często wymaga dłuższej współpracy, niż inne działania marketingowe – w branży mówi się, że minimalna długość współpracy to 6 miesięcy.
Właściciele firm często traktują SEO jak magiczną różdżkę, która w kilka tygodni wyniesie ich witrynę na szczyt Google. Z kolei agencje SEO czasem składają obietnice, których nie są w stanie dotrzymać. Efekt? Frustracja, spory o pieniądze i zmarnowany czas. Dobrze skonstruowana umowa o pozycjonowanie strony może uchronić Cię przed tymi problemami.
Niezależnie czy jesteś właścicielem firmy szukającym agencji, czy prowadzisz agencję SEO – ta wiedza pozwoli Ci uniknąć najczęstszych pułapek i zbudować bezpieczną, efektywną współpracę.
Masz wątpliwości co do zapisów w umowie na usługi SEO, którą masz podpisać? Chętnie Ci pomożemy! Umów się na bezpłatną konsultację z prawnikiem specjalizującym się w marketingu i zyskaj pewność, że Twoje interesy są właściwie chronione.
Czym różni się umowa na pozycjonowanie od standardowej umowy marketingowej?
💡 Umowa na pozycjonowanie strony internetowej różni się od standardowej umowy marketingowej tym, że często jest zawierana na dłuższy okres (minimum 6-12 miesięcy), wyraźnym brakiem gwarancji konkretnego rezultatu, a także koniecznością uwzględnienia zmian algorytmów wyszukiwarek oraz typowym rozliczeniem abonamentowym zamiast projektowego.
Wyobraź sobie, że zatrudniasz agencję SEO obiecującą „gwarantowaną pierwszą pozycję w Google w 3 miesiące”. Brzmi świetnie, prawda? Płacisz z góry, czekasz… a po trzech miesiącach Twoja strona www nadal tkwi na trzeciej stronie wyników wyszukiwarek internetowych. Co gorsza, agencja twierdzi, że „zrobiła wszystko zgodnie ze sztuką”, a brak efektów to wina ostatniej aktualizacji algorytmu Google. Kto ma rację? Bez odpowiedniej umowy – oboje jesteście w prawnym limbo.
Kluczowa różnica między umową SEO a standardową umową marketingową leży w naturze samej usługi pozycjonowania:
- czas realizacji – podczas gdy kampania reklamowa może przynieść efekty w ciągu dni, pozycjonowanie to maraton trwający miesiące,
- mniejsza przewidywalność rezultatów – w przeciwieństwie do płatnych reklam, gdzie w szerszym zakresie możesz kontrolować budżet i zasięg, w SEO nigdy nie masz 100% pewności wyniku,
- większa zależność od zewnętrznych czynników – algorytm Google zmienia się setki razy w roku, co może zniwelować miesięczną pracę,
- charakter świadczenia i przedmiot umowy – to typowa umowa starannego działania, nie osiągnięcia określonego rezultatu, jak w przypadku przygotowania grafik.
Te różnice sprawiają, że standardowy wzór umowy marketingowej często nie wystarcza. Potrzebujesz dokumentu, który uwzględni specyfikę branży SEO i zabezpieczy interesy obu stron.
Pro tip: Jeśli agencja SEO używa tej samej umowy co na kampanie Google Ads czy social media, to pierwszy sygnał ostrzegawczy. Profesjonalna agencja powinna mieć dedykowaną umowę uwzględniającą długoterminowy charakter pozycjonowania i brak możliwości zagwarantowania konkretnych pozycji w wyszukiwarce.
📌 Dowiedz się więcej! Przeczytaj artykuł: Jak napisać dobrą umowę marketingową?
Jakie obowiązki klienta należy zawrzeć w umowie o pozycjonowanie strony?
💡 Umowa powinna precyzyjnie określać obowiązki klienta, w tym: zapewnienie dostępu do systemów, terminową akceptację treści, wdrażanie rekomendacji technicznych oraz współpracę przy dostarczaniu niezbędnych materiałów i informacji a także terminowe płatności.
Brzmi banalnie? A jednak to właśnie brak jasno określonych obowiązków klienta jest drugą najczęstszą przyczyną fiaska projektów SEO (zaraz po nierealistycznych oczekiwaniach). Agencja może być najlepsza na świecie, ale jeśli klient nie da jej dostępu do Google Search Console przez trzy miesiące, to efekty będą mizerne.
Kluczowe obowiązki klienta, które powinna zawierać umowa to przede wszystkim dostęp do niezbędnych narzędzi i systemów:
- panel administracyjny strony internetowej (CMS) z odpowiednimi uprawnieniami,
- Google Analytics i Google Search Console,
- dostęp do hostingu (gdy potrzebne są zmiany techniczne),
- konta reklamowe (jeśli SEO ma być wspierane kampaniami),
- systemy wewnętrzne zawierające dane o sprzedaży czy konwersjach.
Równie istotna jest kwestia współpracy merytorycznej. Klient powinien być zobowiązany do terminowej akceptacji treści (np. w ciągu 5 dni roboczych), dostarczania materiałów źródłowych oraz odpowiedzi na pytania agencji. Bez tego nawet najlepszy content plan pozostanie tylko planem.
Jak precyzyjnie określić zakres świadczenia usług SEO w umowie pozycjonowania?
💡 Zakres usług należy rozbić na konkretne, mierzalne działania: liczba tekstów miesięcznie (np. 4 x min. 2000 słów), liczba i jakość linków (np. 10 linków DR30+), zakres audytu technicznego, częstotliwość raportowania (miesięczne) oraz jasne rozgraniczenie usług podstawowych i dodatkowych.
„Kompleksowe pozycjonowanie strony” – brzmi profesjonalnie, prawda? Problem w tym, że dla klienta może to oznaczać „będę pierwszy w Google na wszystkie możliwe frazy”, a dla agencji „napiszemy 4 teksty miesięcznie i pozyskamy kilka linków”. Rozbieżność oczekiwań to prosta droga do konfliktu.
Profesjonalna umowa pozycjonowania powinna rozbijać usługi na konkretne, mierzalne działania.
Audyt SEO powinien być opisany nie jako „analiza strony”, ale jako konkretny dokument zawierający analizę techniczną, struktury strony, konkurencji, słów kluczowych i rekomendacje działań. Warto określić jego przybliżoną objętość i termin dostarczenia.
Podobnie jak content marketing to nie „tworzenie treści”, ale konkretna liczba tekstów o określonej długości, wraz z procesem akceptacji. Link building z kolei powinien określać nie tylko liczbę linków, ale też ich jakość – z jakich typów stron, o jakich parametrach (DA, DR), z wyłączeniem technik black hat SEO.
Kluczowym elementem jest system raportowania. Dobra umowa określa:
- częstotliwość raportów (miesięczne, kwartalne),
- zakres danych (pozycje, ruch, konwersje, wykonane działania),
- format przekazywania (PDF, dostęp do dashboardu, spotkanie),
- sposób interpretacji wyników i planowania kolejnych działań.
Nie zapomnij też o klauzuli dotyczącej usług dodatkowych. SEO to żywy proces – czasem pojawia się potrzeba dodatkowej analizy, większej liczby tekstów czy kampanii linkowej. Umowa powinna określać, jak takie dodatkowe usługi będą wyceniane i zatwierdzane.
Pamiętaj też o tym, że raportowanie powinno umożliwiać weryfikację raportu w czasie i sprawdzenie (nawet po długim okresie współpracy), jak sytuacja wyglądała w danym momencie a jak w innym. Jakkolwiek samodzielnie aktualizujące się dashboardy są piekne, tak w przypadku sporu większą wartość ma PDF z konkretnymi wynikami wysłany danego dnia.
Pro tip: Poproś agencję czy wykonawcę – freelancera o przykładowy raport przed podpisaniem umowy. Jeśli nie chce pokazać lub mówi, że „każdy raport jest inny” – to czerwona flaga. Profesjonalna agencja SEO ma wypracowane standardy raportowania.

Czy w umowie SEO można zagwarantować wysokie pozycje w wyszukiwarce?
💡 Nie, profesjonalna umowa SEO nie powinna gwarantować konkretnych pozycji w wyszukiwarce. To umowa starannego działania, nie rezultatu. Jeżeli klientowi na tym zależy, to zamiast gwarancji pozycji, umowa powinna określać realistyczne KPI oparte na mierzalnych wskaźnikach.
Jeśli agencja od razu gwarantuje Ci „pierwsze miejsce w Google” – uciekaj. Serio. To sytuacja analogiczna jakby osobisty trener gwarantował, że schudniesz 20 kg w miesiąc. Może się uda, ale najprawdopodobniej metodami, które zniszczą Twoje zdrowie (w przypadku SEO – Twoją domenę).
Google oficjalnie przestrzega: nikt nie może zagwarantować pierwszego miejsca w wynikach wyszukiwania. Algorytm zmienia się wiele razy w ciagu roku, konkurencja nie śpi, a użytkownicy nieustannie zmieniają sposób wyszukiwania. Agencja, która obiecuje gwarancje albo nie rozumie SEO, albo planuje użyć technik black hat, które mogą doprowadzić do trwałego zablokowania Twojej strony.
Umowa SEO to nie umowa o dzieło, a więc zamiast nierealistycznych gwarancji, profesjonalna umowa powinna określać mierzalne wskaźniki sukcesu (KPI), takie jak na przykład:
- wzrost ruchu organicznego o określony procent w określonym czasie,
- liczba fraz kluczowych w TOP 10 lub TOP 3,
- wzrost liczby unikalnych użytkowników z wyszukiwarek,
- poprawa wskaźników zaangażowania (czas na stronie, współczynnik odrzuceń),
- wzrost konwersji z ruchu organicznego.
Te wskaźniki powinny być ambitne, ale realistyczne. Bazować powinny na audycie wstępnym i analizie konkurencji. Ważne też, by umowa określała sposób ich mierzenia (jakie narzędzie, jaki okres porównawczy) oraz co się dzieje, gdy nie zostaną osiągnięte.
Historia z praktyki: Znamy przypadek e-commerce, który podpisał umowę z „gwarancją 50 fraz w TOP 3”. Agencja wywiązała się… tyle że były to frazy typu „niebieski sweter w paski rozmiar XXL wyprzedaż Białystok”. Ruch? Żaden. Sprzedaż? Żadna. Ale umownie – sukces. Dlatego KPI muszą być nie tylko mierzalne, ale i sensowne biznesowo.
Przy czym, agencje muszą pamiętać o tym, że tego rodzaju KPI powinny też być możliwe do zrealizowana. Fajnie obiecać klientowi gruszki na wierzbie, ale gdy okaże się że KPI nie są spełniane, agencję może czekać niemiła niespodzianka. Stąd wiele agencji decyduje się na niewprowadzanie KPI do umowy a wskazywanie wyłącznie estymacji, jakie są możliwe do osiągnięcia.
Kto jest właścicielem treści SEO – jak uregulować prawa autorskie?
💡 Umowa musi jasno określać kwestię praw autorskich do contentu SEO – czy następuje przeniesienie praw (wtedy klient staje się właścicielem), czy agencja udziela licencji. Dla ważności przeniesienia praw konieczna jest forma pisemna.
Wyobraź sobie: płacisz agencji za stworzenie 50 artykułów na bloga. Po roku kończysz współpracę, a agencja… każe Ci usunąć wszystkie teksty, bo „prawa autorskie należą do nich”. Albo jeszcze gorzej – sprzedaje te same teksty Twojej konkurencji. Brzmi jak koszmar? To rzeczywistość wielu firm, które nie zadbały o kwestie praw autorskich w umowie.
W polskim prawie autorskim obowiązuje zasada: twórca (tu: agencja, czy dokładniej – jej copywriter) zachowuje prawa autorskie, chyba że umowa stanowi inaczej. Masz więc dwie główne opcje:
Przeniesienie praw autorskich oznacza, że stajesz się pełnoprawnym właścicielem tekstów. Możesz je modyfikować, publikować gdzie chcesz, nawet odsprzedawać. To najczęściej wybierana opcja, ale też droższa. Pamiętaj – przeniesienie majątkowych praw autorskich wymaga formy pisemnej pod rygorem nieważności. Mail nie wystarczy!
Licencja to pozwolenie na korzystanie z utworów na określonych polach eksploatacji. Może być wyłączna (tylko Ty możesz korzystać) lub niewyłączna, a może być też ograniczona czasowo lub bezterminowa. To tańsza opcja i nie wymaga formalności w postaci podpisu elektronicznego, ale daje mniej swobody.
Kluczowe elementy do uregulowania w umowie:
- moment przejścia praw (z chwilą stworzenia, po zapłacie, po akceptacji),
- pola eksploatacji (internet, druk, modyfikacje, tłumaczenia),
- wynagrodzenie za prawa autorskie (często wliczone w cenę usługi),
- prawa zależne (czy możesz zlecić komuś innemu poprawki).
Pro tip: Nawet jeśli wybierasz licencję, zadbaj o prawo do modyfikacji tekstów. SEO to żywy proces – teksty trzeba aktualizować, dostosowywać do zmian w ofercie czy trendach. Bez tego prawa, za każdą zmianę będziesz musiał płacić agencji lub prosić o zgodę.
Warto również rozwiązać w umowie kwestie możliwości (lub nie) korzystania przez agencję z generatywnej sztucznej inteligencji.
📌 Dowiedz się więcej! Przeczytaj artykuł: Jak uregulować prawa autorskie w umowie marketingowej?
Jak rozliczać usługi pozycjonowania – abonament czy success fee?
💡 Umowa może przewidywać różne modele wynagrodzenia: miesięczny abonament (najpopularniejszy), ryczałt za projekt, success fee lub model hybrydowy. Kluczowe jest jasne określenie, co wchodzi w cenę podstawową, a co stanowi koszt dodatkowy.
Kwestia pieniędzy – zawsze najtrudniejsza, prawda? W SEO dodatkowo komplikuje ją fakt, że efekty przychodzą z opóźnieniem, a nakład pracy nie zawsze przekłada się liniowo na rezultaty. Dlatego wybór modelu rozliczenia to jedna z kluczowych decyzji.
Model abonamentowy to klasyka w branży SEO. Płacisz stałą kwotę miesięcznie za określony pakiet działań. Zalety to przewidywalność kosztów i ciągłość działań. Wady? Czasem płacisz za miesiące, gdy agencja „tylko monitoruje”, bo wszystkie planowane działania już wykonano.
Success fee brzmi sprawiedliwie – płacisz za efekty. Problem w tym, że w SEO trudno o jednoznaczne przypisanie sukcesu. Wzrost sprzedaży to efekt pozycjonowania czy może nowej kampanii reklamowej? A może po prostu sezonowości? Jeśli już decydujesz się na success fee, KPI muszą być krystalicznie jasne i mierzalne.
Model hybrydowy łączy stały abonament z premią za rezultaty. To dobry kompromis – agencja ma zagwarantowane podstawowe wynagrodzenie, a jednocześnie jest zmotywowana do osiągania lepszych wyników. Często stosowany jako „abonament + premia za przekroczenie KPI”.
Osobną kwestią są koszty dodatkowe, które koniecznie trzeba uregulować w umowie:
- zakup linków sponsorowanych i publikacji gościnnych,
- płatne narzędzia SEO (jeśli wykraczają poza standard agencji),
- dodatkowe teksty poza pakietem,
- kampanie content marketingowe,
- audyty techniczne wymagające specjalistów.
Kluczowa zasada: każdy dodatkowy koszt powinien wymagać uprzedniej, pisemnej akceptacji klienta. Najlepiej z określeniem maksymalnego budżetu.
| MODEL ROZLICZENIA | ZALETY | WADY | KIEDY WYBRAĆ? |
|---|---|---|---|
| Abonament miesięczny | • Przewidywalność kosztów • Ciągłość działań • Prostota rozliczeń | • Płatność nawet bez widocznych efektów • Brak motywacji do szybkich rezultatów | Długoterminowa współpraca, stabilny rozwój |
| Success fee | • Płacisz tylko za efekty • Agencja zmotywowana do rezultatów | • Trudno przypisać sukces • Ryzyko black hat SEO • Wyższe stawki | Konkretne, mierzalne cele |
| Model hybrydowy | • Kompromis bezpieczeństwa • Motywacja do lepszych wyników | • Bardziej skomplikowane rozliczenia • Wymaga precyzyjnych KPI | Średnie projekty, testowanie agencji |
Przykład z życia: Agencja działająca na success fee uzależniła swoją premię od „wzrostu ruchu o 200%”. Osiągnęła cel… kupując tandetne linki i generując sztuczny ruch z botów. Klient zapłacił premię, a miesiąc później jego strona wyleciała z Google za spam. Morał? Model rozliczenia musi być powiązany z jakością działań, nie tylko z surowym rezultatem.
Ile powinna trwać umowa SEO? Czyli czas trwania umowy i okres wypowiedzenia umowy.
💡 Umowa (SEO) na pozycjonowanie może być zawarta na czas określony (zazwyczaj 6-12 miesięcy) lub nieokreślony z okresem wypowiedzenia. Wybór zależy od strategii biznesowej, ale SEO wymaga minimum 6 miesięcy na pierwsze zauważalne efekty.
„Podpiszmy na miesiąc, zobaczymy czy działa” – słyszysz to od klienta? To jak proszenie trenera personalnego o efekty po jednym treningu. SEO to maraton, nie sprint. Google potrzebuje czasu, by zauważyć zmiany, zindeksować nowe treści i „zaufać” domenie.
Umowa na czas określony daje obu stronom poczucie bezpieczeństwa. Klient wie, że nie wiąże się „na wieczność”, agencja ma gwarancję czasu potrzebnego na pokazanie efektów. Typowy okres to 6-12 miesięcy z możliwością przedłużenia (w tym automatycznego przedłużenia). Krótsze okresy (3 miesiące) mają sens tylko przy bardzo specyficznych projektach lub jako okres testowy.
Umowa na czas nieoznaczony z okresem wypowiedzenia to rozwiązanie dla długofalowej współpracy. Daje większą elastyczność, ale wymaga precyzyjnego określenia:
- długości okresu wypowiedzenia (standard to 1-3 miesiące),
- formy wypowiedzenia (pisemna, mailowa),
- obowiązków stron w okresie wypowiedzenia,
- rozliczenia rozpoczętych działań,
- kwestii przekazania dostępów i materiałów.
Coraz popularniejsze staje się automatyczne przedłużanie umowy. Po zakończeniu okresu podstawowego umowa terminowa automatycznie przechodzi na czas nieokreślony lub przedłuża się o kolejny określony okres. To wygodne, ale pamiętaj o klauzuli opt-out – możliwości rezygnacji z przedłużenia z odpowiednim wyprzedzeniem.
Harmonogram działań to nieodłączny element czasowych ram umowy. Powinien określać:
- kamienie milowe projektu (audyt, wdrożenie zmian, pierwsze efekty),
- cykliczne działania (liczba tekstów miesięcznie, częstotliwość linkowania),
- terminy raportowania i spotkań statusowych,
- elastyczność w przypadku zmian strategii.
Praktyczny przykład: Startup e-commerce podpisał umowę na pozycjonowanie na 3 miesiące. Po tym czasie, nie widząc efektów, zrezygnował. Tymczasem agencja właśnie kończyła fazę optymalizacji technicznej i zaczynała content marketing. Cztery miesiące później, gdy efekty pracy w końcu się ujawniły, ruch wzrósł o 150%. Tylko że startup już wydał budżet na Google Ads i nie miał środków na powrót do SEO. Gdyby umowa była na 6-12 miesięcy, historia potoczyłaby się inaczej.
Jak ograniczyć odpowiedzialność agencji SEO w umowie?
💡 Umowa powinna zawierać klauzule ograniczające odpowiedzialność za okoliczności niezależne od agencji: zmiany algorytmów, działania konkurencji, problemy techniczne po stronie klienta. Nie można jednak całkowicie wyłączyć odpowiedzialności za szkody wyrządzone umyślnie.
Brzmi jak wymówka leniwej agencji? Nic bardziej mylnego. Profesjonalne ograniczenie odpowiedzialności to ochrona przed sytuacjami, na które agencja SEO realnie nie ma wpływu. A w świecie pozycjonowania takich sytuacji jest sporo.
Najważniejsze obszary, gdzie ograniczenie odpowiedzialności jest nie tylko wskazane, ale wręcz konieczne:
Zmiany algorytmu Google to największe ryzyko w SEO. Google wprowadza setki zmian rocznie, niektóre potrafią wywrócić wyniki do góry nogami. Słynne aktualizacje jak Panda, Penguin czy ostatnie Helpful Content Update potrafiły z dnia na dzień zredukować ruch o 50-90%. Umowa musi jasno stwierdzać, że agencja nie odpowiada za spadki wynikające ze zmian algorytmów.
Działania konkurencji to kolejny czynnik poza kontrolą. Jeśli Twój konkurent zatrudni 5 agencji SEO i wyda milion złotych na content, trudno oczekiwać, że Twoja agencja z budżetem 5000 zł miesięcznie utrzyma pozycje. Podobnie z negatywnym SEO – atakami na Twoją stronę.
Klauzule ograniczające powinny także obejmować:
- siłę wyższą (awarie serwerów Google, cyberataki na globalną skalę),
- działania lub zaniechania klienta (brak wdrożenia rekomendacji, zmiany na stronie bez konsultacji),
- problemy techniczne serwisu internetowego klienta (awarie hostingu, błędy w kodzie strony),
- zmiany w prawie lub polityce platform (np. RODO, Digital Markets Act).
Ważne: ograniczenia muszą być rozsądne. Nie można wyłączyć odpowiedzialności za szkody wyrządzone umyślnie lub w wyniku rażącego niedbalstwa. Jeśli agencja stosuje black hat SEO wbrew umowie i strona zostaje zbanowana – żadna klauzula jej nie ochroni.
Przykład dobrej klauzuli do zastosowania w Twojej umowie SEO: „Agencja nie ponosi odpowiedzialności za czasowe lub trwałe spadki pozycji wynikające ze zmian algorytmów wyszukiwarek, pod warunkiem stosowania zgodnych z wytycznymi Google technik pozycjonowania (white hat SEO) oraz niezwłocznego poinformowania Klienta o wykrytych spadkach wraz z planem działań naprawczych.”
Czy agencja SEO przetwarza dane osobowe podczas świadczenia usług?
💡 Tak, agencja SEO zazwyczaj przetwarza dane osobowe mając dostęp do Google Analytics, systemu CMS czy narzędzi mailingowych klienta. Wymaga to zawarcia umowy powierzenia przetwarzania danych zgodnej z RODO.
Może się wydawać, że SEO to tylko „techniczne czary-mary”. Tymczasem agencja SEO ma często dostęp do większej ilości danych osobowych niż niejeden dział HR. Google Analytics pokazuje zachowania użytkowników, CMS może zawierać dane klientów, a narzędzia remarketingowe śledzą każdy ruch internautów.
W praktyce agencja SEO może mieć dostęp do:
- danych analitycznych użytkowników (Google Analytics, Hotjar),
- baz klientów w systemie CMS lub CRM,
- danych z formularzy kontaktowych i newsletterów,
- informacji o zachowaniach zakupowych w e-commerce,
- danych z pikseli remarketingowych i śledzących.
Nawet jeśli agencja „tylko patrzy” na te dane, w świetle RODO to nadal przetwarzanie. A przetwarzanie danych osobowych przez podmiot zewnętrzny wymaga odpowiedniej podstawy prawnej – najczęściej umowy powierzenia.
Umowa powierzenia przetwarzania danych osobowych powinna określać:
- zakres i cel przetwarzania (np. „w celu analizy ruchu i optymalizacji SEO”),
- rodzaj powierzonych danych (dane analityczne, dane kontaktowe, dane behawioralne),
- obowiązki agencji jako podmiotu przetwarzającego,
- zasady podpowierzenia (czy agencja może korzystać z podwykonawców),
- i inne wymogi określone w RODO.
Brak takiej umowy to nie przelewki. Kary za naruszenie RODO mogą sięgnąć 20 milionów euro lub 4% rocznego obrotu. Co więcej, w przypadku wycieku danych, brak umowy powierzenia może oznaczać, że to Ty jako administrator ponosisz pełną odpowiedzialność, jako administrator danych a więc na bardziej rygorystycznych zasadach.
Pro tip: Przed podpisaniem umowy powierzenia, zapytaj agencję o jej politykę bezpieczeństwa. Jak szkoli pracowników? Czy ma procedury na wypadek wycieku? Czy korzysta z bezpiecznych narzędzi? Profesjonalna agencja SEO nie tylko będzie miała gotowe odpowiedzi, ale chętnie podzieli się swoimi standardami bezpieczeństwa.
Co sprawdzić przed podpisaniem umowy na pozycjonowanie strony internetowej? Najważniejsze zapisy umowne w umowie SEO
💡 Przed podpisaniem umowa na pozycjonowanie strony internetowej należy dokładnie sprawdzić: warunki umowy, szczegółowość zakresu usług, kwestie praw autorskich, warunki finansowe, okresy wypowiedzenia, ograniczenia odpowiedzialności oraz referencje agencji.
Dostałeś umowę na pozycjonowanie. 20 stron prawniczego żargonu, który sprawia, że oczy same się zamykają. Kusi, żeby przejść od razu do miejsca na podpis, prawda? Błąd! To jak kupowanie samochodu bez jazdy próbnej. Poświęć godzinę teraz, zaoszczędzisz sobie miesięcy frustracji później.
Lista kontrolna przed podpisaniem umowy SEO
Realność obietnic i cele:
- czy agencja gwarantuje konkretne pozycje? (jeśli tak – czerwona flaga!)
- czy KPI są mierzalne i realistyczne?
- czy okres osiągnięcia celów jest realny? (minimum 3-6 miesięcy)
- czy są przykłady podobnych sukcesów z Twojej branży?
Zakres usług i działań:
- czy dokładnie wiesz, co dostajesz za swoją cenę?
- ile tekstów miesięcznie? jakiej długości?
- jaki zakres link buildingu? z jakich źródeł?
- jak często otrzymasz raporty? co będą zawierać?
- czy jest jasny podział na usługi podstawowe i dodatkowe?
Kwestie finansowe:
- czy wszystkie koszty są transparentne?
- co wchodzi w abonament, a za co płacisz dodatkowo?
- jakie są zasady rozliczeń dodatkowych kosztów?
- czy są kary za opóźnienia w płatnościach?
- jak wygląda rozliczenie w przypadku wcześniejszego zakończenia umowy?
Aspekty prawne i bezpieczeństwo:
- kto będzie właścicielem stworzonych treści?
- czy jest umowa powierzenia danych osobowych?
- jakie są ograniczenia odpowiedzialności agencji?
- czy umowa zakazuje stosowania technik black hat SEO?
- jak uregulowana jest kwestia poufności?
Elastyczność i wyjście:
- jaki jest okres wypowiedzenia?
- czy możesz zakończyć umowę w przypadku braku efektów?
- co się dzieje z dostępami i danymi po zakończeniu?
Czerwone flagi, które powinny zapalić Ci lampkę ostrzegawczą:
Gwarancje konkretnych pozycji, brak konkretów w zakresie usług („kompleksowe SEO”), brak klauzul o zakazie black hat SEO, jednostronne warunki wypowiedzenia (tylko agencja może wypowiedzieć), brak możliwości wglądu w wykonywane działania, wyłączenie wszelkiej odpowiedzialności agencji.
Pro tip na koniec: Możesz poprosić o kontakt do 2-3 obecnych klientów agencji. Jeśli odmówią „z powodu poufności” – to sygnał alarmowy. Zadowoleni klienci chętnie polecają dobrą agencję. Sprawdź też case studies – czy są konkretne, czy tylko ogólnikowe „zwiększyliśmy ruch o 300%”.
Pamiętaj: dobra umowa SEO to fundament udanej współpracy. Chroni obie strony, ustala jasne zasady gry i pozwala skupić się na tym, co najważniejsze – na wyprzedzeniu konkurencji w wynikach wyszukiwania.
Potrzebujesz profesjonalnej umowy na pozycjonowanie, która zabezpieczy Twoje interesy? Nasi prawnicy specjalizujący się w obsłudze branży marketingowej przygotują umowę dopasowaną do Twojej sytuacji. Umów się na bezpłatną konsultację i dowiedz się, jak możemy Ci pomóc.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Czy agencja SEO może zagwarantować 1. miejsce w Google?
Nie. Google oficjalnie przestrzega przed firmami oferującymi gwarancje pozycji. Profesjonalna agencja oferuje wzrost widoczności i ruchu, nie konkretne miejsca w wynikach.
Czy mogę zerwać umowę SEO przed czasem?
To zależy od zapisów. Standardowo umowy na czas określony wiążą obie strony i nie można ich rozwiązać przed czasem. Natomiast tym, co powinna zawierać umowa o pozycjonowanie są precyzyjnie określone przypadki, kiedy jednak jest to możliwe (najczęściej, gdy coś pójdzie nie tak).
Kto jest właścicielem tekstów SEO po zakończeniu umowy?
Jeśli umowa przewiduje przeniesienie praw autorskich – klient. Jeśli tylko licencję – agencja zachowuje prawa. Zawsze należy to jasno określić w umowie.
Czy umowa SEO musi być pisemna?
Dla ważności przeniesienia praw autorskich – tak, wymagana jest forma pisemna. Dla pozostałych elementów wystarczy forma dokumentowa (e-mail), ale pisemna jest bezpieczniejsza.
Zdjęcie dodane przez Vlada Karpovich.



